Co naprawdę znajduje się w Twoim dywanie?
Wyobraź sobie zupełnie nowy dywan. Świeżo kupiony w jednej z popularnych sieci sklepów w Polsce. Syntetyczny, o wymiarach około 160 × 200 cm, czyli typowe 3,6 m². Trafia do jadalni, pod stół, w domu klasycznej rodziny, rodzice i dwójka dzieci oraz pies lub kot.
Na początku wygląda idealnie. Miękki, czysty, pachnący nowością. Nic nie wskazuje na to, co zacznie się w nim dziać już od pierwszych dni użytkowania. Bo dywan od samego początku zaczyna pracować jak filtr.
Każdego dnia trafia no niego kurz unoszący się w powietrzu. Drobinki piasku przynoszone na butach. Resztki jedzenia spadające ze stołu, okruchy chleba, kawałki warzyw, makaron, sosy, napoje. Włosy, sierść psa, a także ludzki naskórek, który każdy z nas gubi każdego dnia (ponoć nawet kilogram rocznie).
To wszystko nie znika. To wszystko zostaje w dywanie.
Z czasem pojawiają się kolejne warstwy zanieczyszczeń. Do gry wchodzą roztocza mikroskopijne organizmy, które żywią się właśnie tym, co znajduje się w dywanie. Ich obecność to jedno, ale większym problemem są ich odchody, które są silnymi alergenami. Do tego dochodzi coś, czego nie widać i o czym rzadko się myśli, opary z gotowania. Jeżeli dywan znajduje się w jadalni, bardzo często graniczącej z kuchnią, to każdego dnia osiadają na nim mikroskopijne cząsteczki tłuszczu i oleju unoszące się w powietrzu podczas smażenia i gotowania. Para wodna niesie ze sobą drobinki, które z czasem osiadają głęboko w strukturze runa. Dywan zaczyna „łapać” zapachy.
Kolejny temat to zanieczyszczenia z zewnątrz. Wnoszone na butach, błoto, kurz, pył drogowy, resztki asfaltu. Ale również to, co przynosi do domu zwierzę. Bo nie masz pełnej kontroli nad tym, po czym chodzi Twój pies na spacerze i co przynosi na łapach oraz sierści. Do tego dochodzą czynniki, na które nie masz żadnego wpływu. Wietrzenie mieszkania powoduje, że do środka dostają się pyłki roślin, kurz z zewnątrz, a w wielu przypadkach również zanieczyszczenia z kominów i ruchu ulicznego. Czasami dochodzi do sytuacji trudniejszych, przypadkowe zabrudzenia płynami, a nawet moczem czy innymi wydzielinami, zarówno zwierząt, jak i ludzi. To są rzeczy, które bardzo łatwo wnikają w głąb dywanu i praktycznie niemożliwe są do usunięcia domowymi metodami. I teraz najważniejsze. To wszystko nie dzieje się w jeden dzień. To proces.
Miesiące mijają, potem rok, potem dwa. W większości polskich domów podłoga wokół dywanu jest myta regularnie, często raz w tygodniu. Firanki prane są co kilka miesięcy, najczęściej przy okazji świąt i mycia okien. A dywan?
Najczęściej jest tylko odkurzany. I to też nie zawsze dokładnie, tylko „z grubsza”, żeby usunąć to, co widać z wysokości 160–180 cm. Czyli powierzchniowy brud. To, co znajduje się głębiej, zostaje w dywanie. Po dwóch, trzech latach zaczyna się coś zmieniać. W domu pojawia się nieprzyjemny zapach. Trudno go jednoznacznie zlokalizować, ale z czasem okazuje się, że jego źródłem jest właśnie dywan. I wtedy pojawia się decyzja, że trzeba coś z tym zrobić.
Najprostsze rozwiązanie? Może wrzucić i kupić nowy. No ale dlaczego? Przecież nie jest zniszczony tylko brudny. Kurtki, butów czy firanek nikt nie wyrzuca jak są brudne?
NAJLEPIEJ jest zadzwonić tel. 61 22 10 300 i zamówić bezpłatny transport do pralni dywanów.
Przyjeżdża kierowca, pomaga przygotować dywan do transportu, doradza odpowiedni zakres usługi i zostawia potwierdzenie odbioru. Od razu podawany jest również orientacyjny termin zwrotu, zazwyczaj około 7 dni kalendarzowych.
Dywan trafia do pralni dywanów Czysty-Dywan.pl w Plewiskach przy ul. Wołczyńskiej 56, gdzie zaczyna się proces, którego nie da się wykonać w warunkach domowych. Najpierw pomiar i dokładna inspekcja, dobór technologii prania. Następnie dywan trafia do automatu trzepiącego, który usuwa ogromne ilości suchego brudu, kurzu i piasku, które przez lata zgromadziły się w jego strukturze. Kolejny etap to namaczanie w specjalnej wannie z odpowiednio dobraną chemią. To moment, w którym zaczynają się rozpuszczać najtrudniejsze zabrudzenia.
Następnie dywan trafia do automatu piorącego. Dziesięć szczotek tarczowych, pracujących w dwóch rzędach, centymetr po centymetrze rozczesuje runo dywanu w każdą stronę, docierając głęboko tam, gdzie nie ma szans dotrzeć ręczne czyszczenie. Po praniu zasadniczym przychodzi czas na płukanie czystą wodą pod ciśnieniem, które usuwa rozpuszczony brud. Ale proces na tym się nie kończy. Kolejnym etapem jest system ssania, potężny odkurzacz przemysłowy wyposażony w sześć ssawek, który wyciąga z dywanu resztki wody, zabrudzeń i chemii. Następnie szczotka walcowa zaczesuje runo, a dywan zostaje zwinięty. Potem trafia do wirówki, gdzie przy około 1300 obrotach na minutę usuwane jest nawet 95% wody. Na końcu pozostaje suszenie w specjalnej suszarni, w kontrolowanych warunkach, gdzie dywan w pozycji pionowej jest dokładnie i bezpiecznie dosuszany. Po suszeniu przechodzi jeszcze kontrolę jakości, jest zwijany, pakowany i przygotowywany do transportu. Dyspozytor wysyła SMS z informacją o gotowości, cenie i proponowanym terminie dostawy.
Gotowy dywan wraca do domu klienta. Jeśli jest takie życzenie, zostaje rozłożony na miejscu i prezentowany jest efekt końcowy.
Płatność następuje dopiero po wykonaniu usługi. Bo dopiero wtedy widać różnicę.
A sama pralnia dywanów Czysty-Dywan.pl oferuje znacznie więcej, od impregnacji, przez usuwanie zapachów, aż po przycinanie i obszywanie dywanów.
Bo dywan to nie tylko element wystroju.
To miejsce, które przez lata zbiera wszystko, czego nie widać.
A jak często należy go prać?
O tym opowiemy w kolejnym artykule.
Zespół Czysty-Dywan.pl







